Menu

Ewolucja polskiej ścieżki akademickiej w minionym cyklu 2024/2025 ostatecznie utwierdziła model nauki oparty na grantach, w którym samo przyjęcie do szkoły doktorskiej stanowiło jedynie wstęp do właściwej walki o kapitał badawczy. Wybór dyscypliny, choć często podyktowany pasją, musiał być wtedy konfrontowany z twardymi danymi rynkowymi, które dziś – w 2026 roku – pozwalają nam precyzyjnie ocenić skuteczność ówczesnych strategii.
Analiza raportów Ośrodka Przetwarzania Informacji (OPI PIB) oraz dynamiki przyznawania środków przez NCN i NAWA w tamtym okresie rzuca światło na obszary, które statystycznie oferowały najwyższe prawdopodobieństwo sukcesu. Niniejszy artykuł stanowi retrospektywną syntezę tych danych, służącą jako drogowskaz dla badaczy planujących swoją karierę w oparciu o sprawdzone wzorce finansowania.
Analizując rozstrzygnięcia konkursów takich jak PRELUDIUM oraz PRELUDIUM BIS z lat 2024/2025, można było dostrzec wyraźną polaryzację między poszczególnymi panelami. Według danych z portalu Ludzie Nauki, rok 2024 przyniósł istotną korektę wskaźników sukcesu dzięki interwencyjnemu zwiększeniu nakładów na naukę, co pozwoliło sfinansować wiele projektów z list rezerwowych.
Największe szanse na uzyskanie grantu dla doktorantów niezmiennie utrzymywały się w panelach nauk ścisłych i technicznych, szczególnie w obszarach takich jak chemia oraz fizyka materii skondensowanej. W tamtym czasie, mimo dużej konkurencji, liczba dostępnych slotów finansowych w relacji do nadesłanych wniosków pozostawała relatywnie korzystna. Z kolei w Naukach Humanistycznych i Społecznych sytuacja była znacznie trudniejsza; sukces wymagał tam nie tylko doskonałego warsztatu, ale i wpisania się w promowane wówczas paradygmaty badań interdyscyplinarnych.
Raporty OPI PIB z tamtego okresu wskazywały, że sektor nauk o życiu oraz nauk medycznych dysponował najbardziej zdywersyfikowanym portfelem źródeł finansowania. Doktoranci realizujący projekty w latach 2024/2025 mogli liczyć nie tylko na standardowe stypendia, ale również na środki z Agencji Badań Medycznych oraz liczne granty celowe. Statystyki pokazały, że jednostki naukowe posiadające kategorię A lub A+ w dziedzinie nauk medycznych najskuteczniej komercjalizowały swoje wyniki, co przekładało się na dodatkowe fundusze dla zespołów. Warto odnotować ówczesny wzrost znaczenia bioinformatyki – ta subdyscyplina, łącząca biologię z zaawansowaną analizą danych, okazała się „bezpieczną przystanią” dla szukających stabilności, ponieważ jej rozwój był priorytetem w ówczesnej strategii państwa.
Finansowanie badań naukowych w tych sektorach nie kończyło się jednak na budżecie krajowym, lecz często obejmowało granty z programów ramowych Unii Europejskiej, takich jak horyzont Europa. Dzięki temu młodzi naukowcy mogli liczyć na stabilne kontrakty badawcze, które wykraczały poza ramy czasowe samego doktoratu.
Wielu doktorantów w cyklu 2024/2025 postrzegało finansowanie wyłącznie przez pryzmat grantów krajowych, jednak to Narodowa Agencja Wymiany Akademickiej oferowała wówczas jedne z najbardziej atrakcyjnych instrumentów wsparcia. Programy takie jak Program im. Iwanowskiej czy Program im. Bekkera stanowiły podstawowe narzędzia dla młodych naukowców, oferując wysokie stypendia na wyjazdy do renomowanych ośrodków zagranicznych. NAWA kładła wtedy szczególny nacisk na umiędzynarodowienie szkół doktorskich, co objawiało się zwiększeniem limitów miejsc w programach wymiany bilateralnej.
Warto wymienić konkretne korzyści, jakie niosła ze sobą mobilność w tamtym okresie:
Dla osób poszukujących stabilizacji finansowej wykraczającej poza minimum ustawowe, opłacalnym rozwiązaniem w tamtym czasie pozostał Doktorat Wdrożeniowy. Z danych ministerialnych wynika, że największa pula miejsc w tym programie przypadała na nauki inżynieryjno-techniczne, choć lata 2024/2025 przyniosły ciekawy wzrost projektów w obszarze zarządzania i logistyki. Była to specyficzna forma finansowania wymagająca współpracy z biznesem, która jednak gwarantowała podwójne wynagrodzenie: stypendium ze szkoły doktorskiej oraz pensję od pracodawcy. Dla wielu osób to właśnie te granty dla doktorantów były przepustką do świata wielkiej nauki, pozwalając na dostęp do specjalistycznego oprogramowania czy odczynników, na które nie zawsze starczało środków z subwencji uczelnianej.
Bezsprzecznie był to program PRELUDIUM. Nie wymagał on od kierownika posiadania stopnia doktora, a statystyki z 2024 roku pokazały, że był to najczęstszy punkt startowy dla ambitnych doktorantów.
Mimo otwartości na wszystkie dziedziny, największy odsetek beneficjentów stanowili przedstawiciele nauk przyrodniczych oraz inżynieryjnych, co wynikało z globalnego charakteru tych dyscyplin.
Najlepszym źródłem pozostaje system RAD-on oraz portal Ludzie Nauki, gdzie widoczne są już pierwsze efekty publikacyjne projektów rozpoczętych w 2024 roku.
Większość regulaminów z lat 2024/2025 dopuszczała taką możliwość, o ile zakresy prac badawczych nie pokrywały się w 100%, co pozwalało najzdolniejszym badaczom na bardzo komfortową sytuację finansową.
Analiza panelu HS wskazała, że projekty wykorzystujące zaawansowane narzędzia cyfrowe (AI, Big Data w historii czy lingwistyce) były wyżej oceniane za innowacyjność metodologiczną, co przekładało się na wyższy wskaźnik sukcesu.
Źródła: